W drugim sobotnim sparingu gracze Concordii Knurów zmierzyli się z Przyszłością Ciochowice. Przeciwnik wymagający, obecnie zajmujący drugie miejsce w IV lidze gr. I Śląska. Mecz zakończył się niestety porażką.
Od pierwszego gwizdka przyjezdni z Ciochowic nie zamierzali bronić dostępu do własnej bramki, wręcz przeciwnie - narzucili swoje warunki gry i ostrym pressingiem uniemożliwiali gospodarzom rozgrywać piłki. Pierwsza bramka padła już w 10. minucie gry. Pierwszy strzał na bramkę gości miał miejsce w 15. Minucie, a jego autorem był Łukasz Spórna, minutę później jego wyczyn powtórzył Mateusz Gołębiowski , ale golkiper przy obydwu strzałach nie musiał się specjalnie starać by je wybronić.
Wynik spotkania w 24. minucie mógł podwyższyć napastnik Przyszłości, ale dlaczego tego nie zrobił wie chyba tylko on sam, po błędzie obrony z 5 metrów nie trafił do pustej bramki. Do końca pierwszej części gry kwadrans, rzut wolny z 20 metrów egzekwuje Łukasz Żyrkowski lecz po jego strzale piłka mija bramkę. Jak dobrze wiemy zmarnowane sytuacje lubią się mścić, 3 minuty później po akcji indywidualnej pomocnika z Ciochowic Paweł Krasoń po raz drugi w tym meczu musiał wyjmować piłkę z siatki.
W 41. minucie wydawało się, że przed zawodnikami niegroźna wrzutka w pole karne z rzutu wolnego, błąd popełnia Krasoń który nie trafia w piłkę, a ta następnie trafia w słupek. Na szczęście została szybko wybita w głąb pola. Gwizdek sędziego, do przerwy 0-2.
Po zmianie stron gra knurowian nie uległa poprawie, chwila dekoncentracji i tracimy trzecią bramkę. W 64. minucie wynik spotkania wynosił już 0-4, a Przyszłość dalej szła za ciosem i wcale nie zamierzała odpuszczać. W grze Concordii można było dostrzec poprawę dzięki czemu w 70. minucie Łukasz Żyrkowski mógł oddać kolejny strzał tym razem piłka po rykoszecie trafiła w poprzeczkę.
Ciochowiczanie wcale nie spoczęli na laurach i raz jeszcze przebili się przez defensywę gospodarzy po raz piąty kierując piłkę do bramki. Na 10 minut przed końcowym gwizdkiem sędziego niezłym refleksem wykazał się Paweł Krasoń, który obronił groźny strzał lecz 3 minuty później nie miał już nic do powiedzenia i futbolówka po raz szósty ląduje w bramce ustalając wynik spotkania.
Przeciwnik bardzo dobrze przygotowany do sezonu, wiele strat i błędów z naszej strony. Miejmy nadzieję, że podopieczni Wojciecha Kempy szybko wyciągną wnioski z tego spotkania gdyż kto wie, czy rywalem Concordii w półfinale Pucharu Polski nie będzie właśnie Przyszłość Ciochowice.
Concordia Knurów - Przyszłość Ciochowice 0:6Skład:-Krasoń
-Pilc (Tkocz 78'), Paśnicki, Bagiński ( Karwowski 58'), Jaroszewski (Krusiński 70')
-Wieliczko, Salwa, Żyrkowski, Gałach (46' Grzegorzyca), Spórna
-Gołębiowski (Kraska 65')