Od czasu otwarcia odcinka autostrady A1 między Gliwicami a Żorami minęło już trochę czasu, a statystyki mówią wyraźnie o wyjątkowo niebezpiecznym miejscu na 19-tym kilometrze trasy. Ze względu na zbierającą się tam wodę, samochody wypadają z drogi i lądują na barierkach lub w rowie.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zarządzająca tym fragmentem drogi zapewnia, że trasa została zbadana i wszystko jest w porządku. Co innego mówią policja i kierowcy. Ci ostatni postanowili walczyć razem, ponieważ poszkodowanych przez feralny odcinek autostrady jest co raz więcej.
Policja tylko w ciągu kilku miesięcy odnotowała aż 12 wypadków i kolizji na słynnym już 19-tym kilometrze A1. Większość z aut wpadała na barierki lub inne jadące obok pojazdy. Podejrzenia padły na źle wyprofilowany asfalt, który powoduje zbieranie się w tym miejscu wody. Policja zgłosiła więc sprawę do GDDKiA, a ta szybko odpowiedziała, że sprawa została już załatwiona. Jak się okazuje nie zupełnie, ponieważ na A1 ciągle dochodzi do niebezpiecznych sytuacji.
Kierowcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i walczyć razem o przeprowadzenie niezależnej ekspertyzy drogi. Stawka jest wysoka, ponieważ z jednej strony chodzi o bezpieczeństwo jeżdżących autostradą, a z drugiej o odszkodowania dla poszkodowanych w tym miejscu. Argumenty zaczynają co raz bardziej przemawiać po stronie kierowców, ponieważ część z nich nie otrzymała mandatu, co świadczy o braku winy po stronie kierującego.
Poszkodowani na feralnym 19-tym kilometrze mają nadzieję, że odezwą się kolejni pechowcy, nie tylko z powodu odszkodowania. Istnieje szansa, że to zmusi GDDKiA do zlecenia niezależnej ekspertyzy, która rozwiałaby wszelkie wątpliwości, czy droga w tym miejscu rzeczywiście została właściwie wykonana.
R.