Jesień w tym roku zapowiada się wyjątkowo ciekawie. 23 października w sali knurowskiego kina pojawi się jeden z najciekawszych zespołów polskiej sceny folkowej Beltaine. Muzycy nie zagrają jednak sami, ponieważ towarzyszyć będzie im jeden z najstarszych zespołów tańca irlandzkiego i szkockiego w Polsce - grupa Comhlan.
Beltaine to grupa muzyków, która swoje niepowtarzalne brzmienie osiąga dzięki szczególnej umiejętności łączenia tradycyjnej muzyki celtyckiej z muzyka współczesną. Ich twórczość wyróżnia niezwykła żywiołowość, pasja, rozmaitość brzmień oraz charakterystyczna już odwaga w aranżacjach. Podczas koncertów nie tylko potrafią zaskakiwać muzycznie, ale również popisują się fantastycznych humorem. Jeśli jeszcze nie słyszeliście tej formacji na żywo - koniecznie trzeba to nadrobić!
Comhlan oznacza po gaelicku grupę przyjaciół, połączonych wspólną pasją i umiejętnością dobrej zabawy. To jeden z dwóch najstarszych zespołów tańca irlandzkiego i szkockiego w Polsce, działającym od 1993 roku. Comhlan łączy zainteresowanie szkockimi tańcami dworskimi oraz popisowym tańcem góralskim, w tym tańcem z mieczami, wykonywanym w oryginalnych strojach. Tańce te prezentowane są w tradycyjnej formie, tak jak na szkockich zabawach.
Koncert Celtic Motion Project z udziałem Baltain i Comhlan odbędzie się 23 października o godzinie 18.00 w Knurowie (Kino Scena KULTURA). Cena biletów to 30 złotych.
Skład zespołu Beltaine:
Grzegorz Chudy - stare ludowe przekleństwo mówi: "Obyś cudze dzieci uczył!" Jak się okazuje, ludowe przekleństwa mają potężną moc i Grześ naucza języka polskiego w jednym z katowickich liceów. Niestety, kilkanaście godzin języka polskiego nie zaspokaja jego potrzeb wysławiania się, w związku z tym wyżywa się jeszcze na zupełnie niewinnej koncertowej publiczności, wzmacniając swoje wypowiedzi argumentami w postaci bombardy, fletów, whistli, łyżek oraz staroceltyckiego akordeonu bojowego. Przy okazji Grześ to współtwórca grupy artystycznej "Składowisko Sztuki".
Adam Romański - od małego pociągało go wszystko co szybkie. Nic zatem dziwnego, że okazał się być wielkim miłośnikiem motocykli. To wszystko przełożyło się na życie - wygrał zespołowe wyścigi pt. "Kto pierwszy się ożeni?" oraz "Kto pierwszy się rozmnoży?". Dzisiaj Adaś jest szczęśliwym ojcem, realizującym się w swoim zawodzie absolwentem Śląskiej Akademii Muzycznej, najszybszym skrzypkiem "na wchód od Dublina", jednocześnie piastuje stanowisko szefa Agencji Artystycznej oraz realizatora dźwięku w swoim studiu nagraniowym "AlternatiVstudio".
Jan Kubek - dawniej mówiono o nim Jan "gorący" Kubek, ale ręczymy, iż mimo faktu, że Janek to zespołowy "stary niedźwiedź", jego temperatura się nie zmniejszyła. Wręcz przeciwnie! Janek regularnie dogrzewa się w Indiach, gdzie corocznie doskonali swoje umiejętności w grze na tabli. Z wykształcenia jest technikiem budowy płatowców, z zawodu - weteranem scenicznym, który swoje doświadczenie zdobywał między innymi w zespole Karpaty Magiczne i Viva Flamenco. Gra na wszystkim w co tylko można zabębnić.
Łukasz Kulesza - podobno pierwsze zajęcia w prosektorium pokazują, kto jest lekarzem z powołania, a kto tylko chce się bawić w doktora - Łukasz przeszedł próbę znakomicie. Ukończył Akademię Medyczną, a przy okazji imał się różnych rzeczy: wspinaczki, fotografii, turystyki dalekosiężnej (Chiny, Mongolia) oraz gry na gitarze. Brzmienie zespołu uzupełnia akordami, a organizację pracy grupy - precyzyjnie działającym umysłem. Skromnie dodamy, że nasz gitarzysta jest współodpowiedzialny za reaktywację kultowego katowickiego klubu Cogitatur.
Jan Gałczewski - ostatni z zespołowych studentów. Studiuje architekturę i podobno zarzeka się, że będzie to robił tak długo, aż zespół nie wygra któregoś ze studenckich festiwali ;) Jego projekty zachwycają świat, ale nie tylko one. Ludność nie może wyjść z podziwu, jak jeden człowiek operować może taką ilością instrumentów? Bozouki, mandolina, gitara elektryczna, bodhran, dudy - na razie tyle, ale profilaktycznie zespół zaczyna oszczędzać na ciężarówkę, która będzie dowozić na koncerty nowe zabawki Jasia.
Bartek Dudek - rodzice, gdy tylko coś się stało, mówili: "Nasz Bartuś znowu coś zmalował!" Powtarzali, powtarzali no i wykrakali. Ten sympatyczny, skądinąd, mieszkaniec Sosnowca ukończył Śląską Akademię Sztuk Pięknych. Nie od dziś wiadomo, że artyści przyciągają kobiety jak magnes. Swą magnetyczność Bartek systematycznie zwiększa dawką podróży do krajów, których klimat powoduje, że odcienia jego skóry zazdroszczą mu niektórzy czołowi polscy politycy. Do mieszanki malarz-podróżnik, Bartek dołożył jeszcze basistę… instrument to raczej mało romantyczny, ale jak się nie umie grać na czym się chce, to się gra na czym się umie!
Mateusz Sopata - od wczesnego dzieciństwa lubił być w centrum zainteresowania. Czyż mały brzdąc może wyobrazić sobie lepszy sposób na zwrócenie na siebie uwagi, niż poprzez nadawanie głośnych sygnałów akustycznych? Przyzwyczajenia z dzieciństwa zostały i tak oto ów sympatyczny skądinąd sosnowiecki gorol (zamieszkały dzisiaj w Katowicach) sięgnął po perkusję stając się podporą rytmiczną zespołu.
R.