Podczas zakończonych już III Knurowskich Dni Integracji w naszym mieście gościł poseł Marek Plura. Jako jeden z trzech parlamentarzystów porusza się na wózku, co nie przeszkadza w wykonywaniu obowiązków. O integracji, niepełnosprawności, a także „godce śląskiej” opowiada w rozmowie z nami.
Fot. miastoKnurów.plPoseł Marek Plura był gościem III Knurowskich Dni Integracji
miastoKnurów.pl: Spotkania niepełnosprawnych z ludźmi w pełni sprawnymi są ważne by uświadamiać pewną normalność życia i codziennego zachowania tym drugim, udowodnić że przykładowo poruszając się na wózku można normalnie funkcjonować. Ale czy te spotkania są również ważne dla niepełnosprawnych?
Marek Plura: Ja mam nadzieję, że zwłaszcza Ci młodzi ludzie wyjdą z jakimś przeżyciem, które im zostanie na dłużej, może na zawsze. Chciałbym, żeby było takie przekonanie, że najlepsze co może nam się wydarzyć między sprawnością a niepełnosprawnością to poczucie normalności czyli tego, że trzeba żyć trochę inaczej kiedy jest się niepełnosprawnym, ale inaczej nie znaczy ani gorzej ani lepiej. Oznacza to - tak samo jak u każdego – żyć jak najbardziej pełnią życia
miastoKnurów.pl: Zadałem to pytanie dlatego, że Pan jako poseł w pewnym sensie pokazuje ludziom – zobaczcie można niemal wszystko. Jest to przełamanie stereotypów. Często otrzymuje Pan prośby o zmotywowanie, pokazanie drogi jak można osiągnąć swój cel w życiu?
Marek Plura: Tak naprawdę tego typu zajęcia są tymi do których ja najbardziej tęsknię, ponieważ mój stan naturalny, zawodowy, to działania pracownika socjalnego oraz psychoterapeuty czyli kontakt bezpośredni z ludźmi i ich życiem. Oczywiście teraz mam o wiele mniej czasu i za tym kontaktem tęsknię, natomiast moją tęsknotę łagodzą takie spotkania jak to w Knurowie. Kiedy padają pytania płynące prosto z życia, serca różnych ludzi mogę wykorzystać to co dali mi inni, a konkretnie w tym przypadku moi wyborcy. Poza tym, że chcieli bym zmienił coś na lepsze w Polsce szczególnie w dziedzinie związanej z niepełnosprawnością, tez dzięki swojemu wyborowi dali mi możliwość bycia dowodem w sprawie, która brzmi moje życie, moja aktywność, moje zaangażowanie. Próbuję to wykorzystywać jak tylko mogę.
miastoKnurów.pl: Bywa Pan w wielu miejscach w Polsce, czy takie wydarzenia jak Dni Integracji w Knurowie przekładają się na działalność urzędników, na to by jednak intensywniej pracować i pomagać środowisku niepełnosprawnych, ułatwiać Wam życie?
Marek Plura: Myślę, ze tak. Jestem tego praktycznie pewny, chociażby patrząc na skład parlamentarny, sejmowy. Posłów tak jak ja poruszających się na wózku, jest jeszcze dwóch i to jest druga kadencja kiedy z tą dysfunkcją, tak mocno zauważalną, mamy aż trójkę posłów. To oznacza, że nasze społeczeństwo oczekuje by takie osoby były aktywne i chce im to umożliwić. Oczywiście, sama niepełnosprawność nie jest żadnym atrybutem czy tez zaletą , często wręcz przeciwnie, ale przy jej pokonywaniu pokazuje się też siłę charakteru, a jednocześnie program na życie, nie tylko swoje. Myślę, ze pokazywanie takich programów na życie, pozytywnej walki z niepełnosprawnością i walki o sprawność zawodową, edukacyjną, artystyczną jest czymś co zostaje po spotkaniach podobnych do takich jak Knurowskie Dni Integracji. Tyle, że często mamy w kraju do czynienia z działaniami, wypaczającymi tę ideę integracji. Dni integracji, które czasami widuję to tak naprawdę zlot niepełnosprawnych. Jedne warsztaty terapii zajęciowej prezentują innym warsztatom to co zrobiły i tak naprawdę poza chwilą zabawy i spędzenia tego dnia trochę inaczej, nic z tego nie wynika. Dlatego ja w ramach Knurowskich Dni Integracji przyjeżdżam na spotkania naprawdę integracyjne, czyli takie gdzie nie zaprasza się ludzi z powodu ich niesprawności, ale dlatego by realnie porozmawiać o wspólnych problemach, ale w taki sposób aby szukać wspólnych integracyjnych rozwiązań.
miastoKnurów.pl: Jest Pan wielkim zwolennikiem „godki ślaskiej”, a w zasadzie potraktowania jej jako język regionalny. Jak w tej chwili ma się ta sprawa, czy uda się doprowadzić do przyjęcia języka regionalnego?
Marek Plura: Wszystko wskazuje na to, ze tak właśnie się stanie jeszcze w tej kadencji. Oczywiście gdyby powiedział, ze jestem tego pewnym to by oznaczało, że mam nieczyste układy i zaprzeczałbym demokratycznemu glosowaniu posłów. Natomiast wszelkie nastroje wskazują na to, ze są one pozytywne dla tej sprawy. A dokładnie rzecz ujmując projekt wpisujący śląski język regionalny jako drugi obok kaszubskiego w naszą ustawę jest już w komisji mniejszości narodowych w sejmie. Otrzymaliśmy wreszcie naukowe ekspertyzy, które zamówiono u naukowców z Uniwersytetu Śląskiego oraz Uniwersytetu Opolskiego, wszystkie są pozytywne. Zgodnie z obietnicą przewodniczącego komisji, liczę na to, że do połowy czerwca odbędzie się tzw. pierwsze czytanie czyli formalny początek prac legislacyjnych. Co pozwoliłoby na to by sejm podjął glosowanie w tej sprawie do końca lipca. Potem będzie kolej na senat i jeżeli uzna, ze są jeszcze jakieś poprawki to sejm przegłosowałby je we wrześniu. Jestem dobrej myśli, to co już się stało ważnego i dobrego to fakt, że ten pomysł zyskał duże poparcie we wszystkich środowiskach politycznych, mimo tego co słyszymy czasem w mediach o rożnych dywagacjach na temat śląskości. Ja zebrałem ponad 50 poselskich podpisów pod tym projektem, reprezentantów różnych klubów. Dlatego też mój optymizm co do tego, że wszyscy chcą by Ślązacy czuli się z w Polsce obywatelami tego kraju i żeby chcieli również odczuwając to wsparcie w obszarze języka regionalnego - jeszcze lepiej poprzez Śląsk wspierać Polskę.
miastoKnurów.pl: Trwa Narodowy Spis Powszechny, a przy okazji zapanowała pewna moda na Narodowość Śląską. Taka sytuacja może pomóc?
Marek Plura: Powinna, a czy tak na pewno będzie trudno powiedzieć. Poprzedni spis już pokazał mocno, że wiele osób na Śląsku oczekuje tego by naszą historię, język i tradycję potraktować w sposób szczególny. Szczególny w rozumieniu wsparcia, w celu zachowania tej tradycji na przyszłe pokolenia. Każda mniejszość również taka etniczna, językowa jak my Ślązacy tak naprawdę na swoją obronę ma tylko dwie racje: prawdę i braterstwo. Prawdę pokazał spis powszechny, ten pokaże jeszcze dobitniej, a braterstwo - zobaczymy.
miastoKnurów.pl: Zachęca Pan do wygłaszania oficjalnych przemówień w gwarze. Dosyć oryginalny pomysł muszę przyznać, skąd taka idea?
Marek Plura: Zachęcam do tego zawsze w takich miejscach, w których jest to czymś naturalnym. Jeżeli w ostatnim czasie spotykam się z osobami zainteresowanymi właśnie ustawą o języku śląskim, to my się tam godomy po śląsku, bo to zazwyczaj są Ślązacy. Byłoby dla mnie czymś nienaturalnym, żeby w tym przypadku wyrażać przemowy w języku urzędowym. A z drugiej strony chcę w ten najprostszy sposób podkreślić prostą, ale ważną prawdę dla mnie, że nie ma gańba godać po śląsku, jest to coś tak fajnego, naturalnego, co ubarwia nasze życie w Polsce i Europie, że warto z tego korzystać.
miastoKnurów.pl: Dziękuję za rozmowę.