Nie kończy się walką z Kłodnicą i wodą, którą po sobie zostawiła powódź w Przyszowicach. Dzień i noc strażacy wspomagani przez mieszkańców pompują wodę oraz uszczelniają wały. Taka sytuacja może potrwać jeszcze nawet tydzień.
Fot. miastoknurów.plStrażacy z Czech pompują wodęFot. miastoknurów.plJeden z zalanych domów w Przyszowicach
Mimo poprawy pogody w Przyszowicach nikt nie traci czujności. Ostatnie ulewy spowodowały podniesienie poziomu wody, więc trzeba działać szybko. W niedzielę przy moście na ulicy Makoszowskiej nadal pracowali mieszkańcy. Układali worki z piaskiem i pomagali strażakom w pompowaniu wody.
Na miejscy pracuje kilka pomp, część z nich przyjechała z Pomorza. Ale są również strażacy z Republiki Czeskiej, którzy na wałach rozbili swój obóz. Służą nie tylko siłą roboczą, ale również sprzętem. To właśnie z Czech sprowadzono pompy wysokiej wydajności, które pracują po obu stronach Kłodnicy.
Woda dzięki działaniom służb ratunkowych rzeczywiście opada, jednak to ledwie 30-40 centymetrów, a miejscami domy zalane są na wysokość pierwszego piętra. Zaczynają również wypływać śmieci i inne substancje zagrażające bezpieczeństwu. Zalana została baza transportowa, a wraz z nią oleje, smary i strach pomyśleć co jeszcze.
W niektórych domach rozpoczęło się szacowanie strat. Przypomnijmy, mieszkańcy mogą sami dokumentować zniszczenia, które później przedstawią w formie opisu i fotografii ubezpieczycielowi. Wiadomo już, że straty będą ogromne. Wiele osób straciło dobytek całego życia.
Niestety niedzielne popołudnie, dla wielu osób stało się okazją do wycieczki na zalane tereny. Swojej irytacji nie kryją pracujący na miejscu mieszkańcy.
-
Przychodzą w czystych koszulach, z papieroskiem i piknik sobie urządzają. Na nas patrzą jak na małpy w zoo! – denerwuje się jeden z mężczyzn pracujący przy wałach na Makoszowskiej.
To wyjątkowo trudny okres dla ludzi z zalanych domostw więc, może lepiej na spacery wybierzmy inne miejsca, a do Przyszowic udajmy się z pomocą, Każde ręce do pracy się liczą!
Przedstawiamy nowe zdjęcia z zalanych terenów.
R.
Komentarze:
kalinka | 24.05.2010 01:15
Straszne to jest, że więcej ludzi robi zdjęcia niż pomaga. W Gliwicach przy Politechnice garstka ludzi układała worki z piaskiem, a setki robiły zdjęcia.
kanio | 24.05.2010 00:09
Mój znajomy tam mieszka, od tygodnia nie ma go w pracy bo albo pompuje wodę z domu, albo walczy przy wałach.
zielu | 23.05.2010 21:36
nie wyglada to za dobrze, szczegolnie te domy zalane prawie po dach. masakra jakas! ciekawe czy ktos za to odpowie, bo slyszalem ze waly byly zrobione nie tak jak trzeba.
bart | 23.05.2010 20:56
Myślę, że to raczej nie miejscowi... tylko ludzie jeżdżą i oglądają z Knurowa, Gliwic i innych miejscowości. W końcu dzisiaj markety zamknęli, więc trzeba się gdzieś wybrać.
ewcia | 23.05.2010 20:54
Straszne! Szczególnie, CI ludzie którzy przychodzą na wycieczki!!!