Powoli normuje się sytuacja w Przyszowicach. Poziom wody w Kłodnicy jest coraz mniejszych, woda opada również w wielu zalanych miejscach. To jednak jeszcze nie koniec walki. Stałego nadzoru i uszczelniania wymagają przemoknięte wały.
Fot. miastoknurów.plFot. miastoknurów.pl
Aktualizacja 10:00Przy wałach na ulicy Makoszowskiej panuje spokój. Trwa wypompowywanie wody, na miejscu są strażacy i wojsko jednak obecnie skupiają się na obserwowaniu terenu. Ciągle trwa również ubijanie i podwyższanie wału. Worki z piaskiem są przygotowane do ewentualnego użycia, ale chwilowo nie ma takiej potrzeby.
Niestety znowu pada deszcz. Na szczęście woda w Kłodnicy znacznie opadła.
Zobaczcie nowe zdjęcia z Przyszowic, które wykonaliśmy dzisiaj rano.
Sytuacja się uspokajaWalka z wielką wodą trwa od niedzieli, kiedy to pojawił się realna groźba zalania Przyszowic. Źle zabezpieczone i wykonane wały zaczęły przeciekać, grożąc przerwaniem. Woda zaczęła również podmywać tymczasowy most na ulicy Makoszowskiej, który natychmiast został zamknięty.
W tej chwili prace skupiają się głównie na wypompowywaniu wody, która przecieka przez wały. Na miejscu działają pompy sprowadzone specjalnie w tym celu z Gdańska i Gdyni. Trwa również umacnianie struktury wału i zabezpieczanie miejsc w których następują przecieki. Główna część prac toczy się w rejonie ulicy Makoszowskiej. W tym miejscu umacnianie wałów odbywa się po obu stronach, ponieważ zagrożone są nie tylko Przyszowice ale również zabrzańskie Makoszowy.
Na miejscu są strażacy, wojsko, policja ale także górnicy z kopalni „Sośnica – Makoszowy”. Najliczniej jednak stawili się mieszkańcy. Nastąpiła ogólna mobilizacja, przybyli zarówno Ci których domostwa są zagrożone, jak Ci którzy zwyczajnie postanowili pomóc sąsiadom.
- To nasz obowiązek, dzisiaj my pomagamy w potrzebie, a jutro może być odwrotnie. Cała wieś tutaj pracuje – mówi jeden z mężczyzn układający właśnie worki z piaskiem.
Jak długo to wszystko jeszcze potrwa, nie wiadomo. Wszystko zależy od poziomu wody w Kłodnicy jak i pogody. W obu przypadkach jest nadzieja na poprawę.
Niezależnie od sytuacji przy rzece, trzeba jednak podjąć się również pomocy tym, których domy zostały zalane. Przypomnijmy w Przyszowicach ewakuowano ok. 60 osób. Część domostw zalana jest na wysokość pierwszego piętra, ludzie nie mają do czego wracać.
Głośno mówi się również o rozliczaniu władz, zarówno gminy jak i kopalni, które zdaniem mieszkańców nie zachowały się jak należy w sytuacji zagrożenia.
- Musieliśmy sobie radzić sami, nikt nam na początku nie chciał pomóc. Nikt nie słuchał, jak od kilku miesięcy prosiliśmy o podniesienie wałów - mówi pan Andrzej.
R.