Całą dobę trwa akcja uszczelniania i podwyższania wałów przeciwpowodziowych na Kłodnicy w rejonie ulicy Makoszowskiej. Od niedzielnego wieczoru, kilkadziesiąt osób pracuje na zmianę walcząc z wodą. Wygląda na to, że udało się uratować dużą część domów.
Aktualizacja 15:30Poziom wody w Kłodnicy cały czas się obniża. Poprawiła się również pogoda. Walka o wały trwa jednak nadal. Ziemia jest bardzo nasiąknięta i w wielu miejscach trzeba tamować pojawiające się przecieki. Na szczęście oddala się groźba kolejnego przelania wody przez wały.
Obecnie strażacy wypompowują wodę, która wydostaje się z rzeki przez przeciekające wały. Na miejscu zaangażowane zostały zestawy pompowe sprowadzone z Gdańska i Gdyni. Dodatkowo układane są worki z piaskiem, które mają zabezpieczyć szczeliny.
Ciągle pracują również wszystkie służby: straż pożarna, policja i wojsko. Nie brakuje również mieszkańców, którzy w licznej grupie walczą z żywiołem już od niedzieli.
W zalanych częściach Przyszowic trwają próby pompowania wody z budynków i podwórek. Takich miejsc jest jednak bardzo wiele, podobnie jak i wody więc sytuacja może się poprawić dopiero za kilka dni.
Aktualizacja 10:30Sytuacja wydaje się ulegać poprawie. Woda w Kłodnicy wyraźnie opada. Wg stanu na godzinę 10:00 poziom wody wynosi 3,46 m i spada.
Trwa jednak uszczelnianie wałów, które są mocno nasiąknięte wodą i wymagają ciągłego nadrozu. Na miejscy pracują strażacy, wojsko oraz mieszkańcy.
Jest nadzieja na poprawęMimo, że deszcz wciąż pada fala kulminacyjna na Kłodnicy minęła już Przyszowice. Teraz stan wody powinien się obniżać. W coraz większym stopniu przeciekają jednak wały. Ich konstrukcja i materiał z którego je usypano pozostawiają wiele do życzenia. To właśnie przerwanie nasypów jest teraz największym zagrożeniem.
Wczoraj w godzinach wieczornych, woda zaczęła się przelewać przez wały w rejonie granicy Przyszowic i Paniówek. Tam umocnienia były najsłabsze. Konieczne było również przerwanie prac i rozpoczęcie ewakuacji mieszkańców. Szef zespołu reagowania kryzysowego Krzysztof Sierantowicz mówił wczoraj Radiu Katowice, że sytuacja jest bardzo trudna ponieważ napór wody jest tak duży, iż próby uszczelnienia wału mogły by być niebezpieczne dla ludzi wykonujących takie roboty. Trzeba więc poczekać aż siła wody zmaleje.
Obecnie w Przyszowicach zalanych jest już kilkanaście domów. W wielu z nich woda sięga pierwszego piętra, a zdarzają się przypadki gdy dociera pod dach. Najgorzej sytuacja wygląda przy granicy z Paniówkami, oraz w rejonie ulic Makoszowskiej, Brzozowej i Wieczorka. Woda zalega również w obrębie drogi Gliwice – Mikołów (DK44), która co jakiś czas jest zalewana.
Prezentujemy zdjęcia, jakie wczoraj wykonaliśmy w Przyszowicach.
R.