To, co przez kilka miesięcy przykrywała gruba warstwa śniegu wraz z odwilżą zostało odsłonięte... i brzydzi. Dziś trudno spacerować po Knurowie, nie natknąwszy się na psią kupę.
Czy to plac, ruchliwa ulica, skwer czy opuszczony w tym okresie plac zabaw - niemal wszędzie widok ten sam. Topniejący śnieg jak co roku odsłonił niezliczone ilości psich odchodów. Kto nie zauważy, ten wdepnie.
Właściciele czworonogów czują się bezkarni. Świadkowie nic nie mówią, bo nie chcą urazić sąsiadów. Wszyscy potem zgodnie najczęściej powtarzają, że w okolicy jest brudno. Scenariusz niemal za każdym razem jest podobny. Ostatecznie odpowiedzialnego szuka się we władzach miasta, politykach, pedagogach, a nawet księżach. Winę można też zwalić na brak odpowiednich koszy w pobliżu czy niedostępnych pojemników na odchody. Koniec końców - najmniej winnym okazuje się właściciel psa.
Czy jest szansa, aby to zmienic? Sposoby są dwa. Jeden to surowsze kary i skupienie się odpowiednich służb na tym drażniącym problemie. Możliwe, że właściciel, który będzie musiał zapłacić kilkaset złotych, kolejnym razem posprząta po swoim pupilu. Drugi sposób, która być może powinna być prowadzona równolegle, to nauka odpowiedzialności za swoje otoczenie i środowisko.