To była jedna z największych katastrof górniczych ostatnich lat. We wrześniu 2008 roku w KWK "Szczygłowice" zawalił się szyb. Straty przekroczyły 100 milionów złotych, tymczasem kopalnia nie ma co liczyć na odszkodowanie - dowiedziała się Gazeta Wyborcza.
Do katastrofy budowlanej doszło 4 września ubiegłego roku. Nad ranem zawalił się szyb wentylacyjny V w Kopalni Węgla Kamiennego "Szczygłowice". Zniszczeniu uległa obudowa szybu, budynki na powierzchni, w tym wieża szybowa i stacja wentylatorów głównych. Na powierzchni powstał ogromny lej zapadliskowy.
Z powodu zakłóceń w wentylacji trzeba było ewakuować kilkuset górników na powierzchnię. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Do czasu przywrócenia odpowiedniego przewietrzania wyrobisk, trzeba było zamknąć część ścian wydobywczych. W rezultacie kopalnia traciła 1,5 mln złotych dziennie. Szacuje się, że zawalenie się szybu kosztowało w sumie 100 mln zł. O tyle mniejsze były przychody kopalni, nie mówiąc już o konieczności budowy nowego szybu, który wyceniono na nie mniej niż 30 milionów złotych.
Tymczasem jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", firma Ergo Hestia, w której ubezpieczony był szyb odmówiła właśnie Kompanii Węglowej wypłaty odszkodowania. Hestia powołała się na ustalenia Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach, który uznał, że do katastrofy przyczyniła się sama kopalnia. Osoby odpowiedzialne za eksploatację szybu tolerowały - zdaniem urzędu górniczego - niewłaściwy stan jego obudowy oraz nie wykonały zaleconych remontów. I to pomimo faktu, że konieczność natychmiastowej naprawy szybu sygnalizowały kontrole i ekspertyzy przeprowadzone już w 1998 roku, 2005 roku, 2007 roku oraz 2008 roku.
- Jeżeli ubezpieczający z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa nie dopełnił obowiązków i miało to wpływ na powstanie szkody, możemy odmówić wypłaty odszkodowania. Nasza decyzja jest ostateczna - można przeczytać w piśmie, jakie Ergo Hestia wysłała do Kompanii Węglowej.
Decyzja firmy ubezpieczeniowej nie zaskoczyła związkowców. Ich zdaniem Kompania Węglowa od samego początku bagatelizowała sygnały o złym stanie szybu. Ekspertyzy oraz sygnały ze strony górników nie przynosiły rezultatów. Związkowcy dziwią się także, że do dziś nikt nie poniósł w tej sprawie żadnych konsekwencji. Ze stanowisk odwołano co prawda dyrektora naczelnego kopalni Szczygłowice oraz dyrektora do spraw pracy, ale - jak przyznali sami przedstawiciele Kompanii - nie miało to związku z katastrofą, a ze słabymi wynikami kopalni.
W 2004 roku powstała ekspertyza, którą przygotował m.in Dr Henryk Kleta z Katedry Geomechaniki, Budownictwa Podziemnego i Zarządzania Ochroną Powierzchni Politechniki Śląskiej. Kompania Węglowa nie zastosowała się jednak do zaleceń o remoncie. Odpowiednie działania podjęto dopiero we wrześniu 2008 roku. Niestety, choć zlecono roboty zabezpieczające, to nigdy do nich nie doszło, bo szyb zdążył się zawalić.
Kompania nie zgadza się z decyzją ubiezpieczyciela, gdyż jej zdaniem szyb zawalił się "z powodu nagłego wypływu wód podziemnych". Obecnie trwa analizowanie dokumentów i nie wykluczone jest skierowanie sprawy do sądu.
Śledztwo w sprawie zawalenie się szybu prowadzi także Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Obecnie trwa przesłuchiwanie świadków oraz zbieranie ekspertyz biegłych.