16. seria spotkań Miejskiej ligi Piłki Nożnej Halowej przyniosła kolejną sporą porcję emocji.
Na otwarcie lider Vibovit spotkał się ze skazaną na pożarcie Concordią i choć niespodzianki nie było, to na wygraną 5:1 faworyci musieli się niemało napracować.
W drugim meczu Veritax Gumiland sprawił niespodziankę pokonując nieoczekiwanie Mistral, a jego sympatycy mogli przekonać się po raz kolejny co oznacza brak w tym zespole Tomasza Szymury. Cztery ostatnie gole w tym spotkaniu zdobywali boiskowi weterani: 37-latkowie Marcin Klaczka i Adam Pawlas dla Veritaksu oraz o rok starszy Dariusz Oleś dla Mistralu.
Trzecia drużyna tabeli zespół Intermarche A nie bez trudu pokonała PTK Holding, który po wzmocnieniu bramkarzem Damianem Kulasą nawiązał z faworytem równorzędna walkę przegrywając do 37 minuty zaledwie 2:3. Wówczas to PTK zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem, co niestety przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego. Rywale skutecznie kontrowali i wygrali różnicą 4 goli.
Po ubiegłotygodniowym pierwszym w tym sezonie zwycięstwie zespół Nacynianki najwyraźniej uwierzył we własne możliwości i wywalczył dziś kolejny punkt remisując z zespołem Osiedla Szczygłowice. Z przebiegu gry rezultat trzeba uznać za sprawiedliwy, choć w ostatniej minucie po strzale Marcina Witkowskiego zespół Osiedla od porażki uratowała poprzeczka.
O tym, że rywale niezwykle mobilizują się na mecze przeciwko EFS-owi drużyna ta najdobitniej przekonała się właśnie dzisiaj. Po pierwszej remisowej połowie w drugiej nastąpił okres koncertowej gry FMS-u Gierałtowice, który za sprawą Mateusza Matrasa wyszedł na prowadzenie 6:2! Nie mający sposobu na rywala wicelider już w 32 minucie wycofał bramkarza i gdy po niespełna 4 minutach zrobiło się 6:4 wydawało się, że wszystko jest jeszcze możliwe. EFS zakładał raz po raz hokejowe zamki, jednak nie potrafił zdobyć kontaktowego gola. W ostatniej minucie sensacyjną wygraną ekipy z Gierałtowic przypieczętował jej najlepszy strzelec Robert Metelski.
Z potknięcia wicelidera skorzystała ekipa Intermarche, która długo nie potrafiła wypracować sobie przewagi w spotkaniu z osłabionym kontuzjami Teamem Stalmet. Końcowe minuty należały jednak do faworyta, który mógł odetchnąć po porażce sprzed tygodnia z Osiedlem.
W ostatnim meczu wieczoru doszło do herbowego meczu drużyn z Czerwonki-Leszczyn. Lepszy okazał się ponownie Tomsat, który prowadząc 5:2 zafundował sobie niepotrzebnie nerwową końcówkę. Drużyna Tomsatu jest bezsprzecznie największą rewelacją bieżących rozgrywek i trudno uwierzyć, że poprzedni sezon ukończyła mając na koncie zaledwie 2 wygrane.
Za tydzień kolejne spotkania, a wśród nich najciekawiej zapowiadający się mecz Intermarche A - Vibovit.